{............}
Na szczęście

24. marca 2009 08:42:00


Na szczęście, moje obawy okazały się nieuzasadnione.

Na szcęście.... jak długo - nie wiem... może da Bóg, że już nigdy więcej....

ale już chyba zawsze będę się bała.

A wczoraj poprawiłam sobie humor wchodząc na naszą klasę...

hehe.... głupie to.... jak cholera.....

znalazłam profil dziewczyny, której nie widziałam 4 lata.

Kiedyś stanowiłyśmy niezły tandem w pracy.

4 lata temu, kiedy zaczęły się zwolnienia w pracy, postanowiła mnie zniszczyć,

aby pomóc komuś, kto miał szansę zostać, jeśli ja odejdę.

Ja nie przywykłam do prowadzenia wojen.

Nie wytrzymałam, uciekłam... znalazłam inną pracę.

Teraz zorientowałam się, że wojna ze mną nie pomogła ani jej ani jej koledze...

Zadziałała zwykła, bezwzględna polityka znajomości i koneksji... pozbyli się jej...

Poza tym... bardzo przytyła.... chyba z 15 kilo.... podobnie jak ja....

Może również musiała rzucić palenie,

bo w naszej branży obowiązujące standardy już nie dopuszczają możliwości palenia w miejscu pracy.

No.... głupia baba jestem... ale pocieszył mnie widok jej sylwetki większej o 2 numery....




Komentarze (6)




{............}
Bezduszni duchowni

14. marca 2009 23:01:00


Miałam znajomego...

Kiedyś nawet mówiłam o nim i jego żonie „moi przyjaciele”...

Był cholernie przystojny... a jego żona niestety piła.

Była alkoholiczką... ale urodziła i jakoś wychowali 2 dzieci.

Jakieś 15 lat temu rozwiedli się.

On wyprowadził się do sąsiedniego miasteczka,  

czasami tylko przez wspólnych znajomych docierały do mnie jakieś wieści...

Ona zmieniała facetów z częstotliwością... no, raz na kwartał...

Jakieś 5 lat temu wpadliśmy na siebie w markecie.

Powiedział mi, że spotkał miłość swojego życia...

Że od niedawna są razem... i że jest taki szczęśliwy... jak nigdy dotąd.

Cieszyłam się jego szczęściem,

bo ja też byłam wtedy najszczęśliwszą kobietą pod słońcem...

Pamiętam jak mówił mi, że w nawet najśmielszych marzeniach  

nie widział miłości... bo miał już czterdzieści pięć lat...

Dziś byłam na jego pogrzebie...

Przegrał z rakiem...

Jego kobieta ( nie mieli ślubu) gładziła rękę jego córki,

z drugiej strony siedział jego syn...

A za nimi siedziała pierwsza żona...

z włosami a’la Violetta Villas , w czarnym kapeluszu z błyszczącymi cekinami...

i ksiądz, dla którego ich miłość była grzeszna...

ksiądz, który odmówił „pożegnania” jego partnerki,

natomiast powiedział, że R żegna swoją żonę W...

Było to krzywdzące i bolesne dla kobiety,

która dała mu kilka lat szczęścia,

opiekowała się nim w chorobie,

przy śmierci trzymała go za rękę... tym bardziej,

że zyskała dużą sympatię i uznanie jego rodziny i znajomych.

Wszystkich, którzy ich znali...

Wszystkich, tylko nie kościoła... nie księdza...

bo nie mieli ślubu kościelnego...

Poruszyło to nie tylko mnie.

Ktoś za mną głośno i wyraźnie zapytał „ a cóż ona za żona?”...

Sądzę, że nawet ksiądz usłyszał to pytanie...

Pozostało bez odpowiedzi, a ja płaczę dziś z jego kobietą,

Choć jestem z nią tylko duchem.




Komentarze (2)




{............}
czy tak wygląda piekło?

13. marca 2009 11:14:00


Przerażenie... przerażenie....

Znów mnie dopada to, co było 7 lat temu...

A może nie, może to tylko moja wyobraźnia i strach.

Może nie....

Zaczął chodzić z głową przechyloną na prawe ramię,

wciągniętą, schowaną w ramiona...

tak jak kiedyś, kiedy zdał sobie sprawę z tego,

że uzależnił się od narkotyku...

że nie radzi sobie...

że potrzebuje pomocy....

Kilka lat walki... wydawało się, zwycięskiej...

Ale czy na pewno????

Od kilku dni widzę, że chodzi jak „zbity pies”...

Boję się podjąć rozmowę,

boję się, że zacznie kłamać...

boję się, że powie prawdę ...  wszystkiego się boję.

 

A mam już tylko jego...

drugiego syna, tego „idealnego”

zabrał mi Bóg... niemiłosierny i niesprawiedliwy...

I to jest właśnie piekło... tak wygląda piekło...




Komentarze (3)




{............}
sentymenty

10. stycznia 2009 09:29:00


Zaglądam na gg.... od wielu miesięcy nikogo znajomego...

Zaglądam do skrzynki... tylko maile reklamowe...

Przestali gadać, przestali pisać, przestali żyć aktywnie....

Tak jak ja.

To chyba przywara wieku.

Człowiek staje się jak stary grzyb... smutny, pomarszczony i nieapetyczny.

Czytam informacje gospodarcze... i wracają wspomnienia zawodowe...

Czytam o Orkiestrze Jurka Owsiaka i wracają wspomnienia...

te prywatne... przyspieszające rytm serca... miłe...

Czy ON (nie, nie... nie Jurek...Był początkiem i końcem alfabetu: imię na A, nazwisko na Z....)  wspomina te same chwile, co ja?

Może inne, ale wspomina.... wiem to... był ze mną szczęśliwy...

Tak jak i ja z nim...

Czy żałuję, że nie jesteśmy już razem ?

Nie... nie żałuję...

To nie mogło trwać wiecznie. Niestety nie. Z kilku powodów.

Ale cieszę się, że było.




Komentarze (3)




{............}
Rozbita

03. stycznia 2009 23:30:00


...

Czasami upór nie wychodzi na dobre.Przekonałam się o tym dzisiaj. Ponieważ od pół roku niewiele jeżdzę samochodem, do tej pory nie zmieniłam opon na zimowe. Postanowiłam to zrobić dzisiaj. Kiedy zadzwoniłam do mojego magika od samochodu, powiedział mi "NIE, bo dzisiaj robię remanent, niech pani przyjedzie w poniedziałek"... Zeźliło mnie to, więc powiedziałam, że w poniedziałek nie mogę, wobec czego zadzwonię za kilka dni. Odpowiedział, że no w ostateczności przerwie na pół godziny remanent i zmieni mi te opony... No... usatysfakcjonowana pojechałam... I co ???? W trakcie roboty, kiedy samochód był bez kół, bo letnie zdjęte a zimowe nie założone , zepsuła mu się jakaś tam maszyna do zmiany opon. No... musiałam zostawić samochód i na piechotę wrócić do domu... i jeszcze zrobić zakupy. Dawno tyle nie chodziłam i nie dźwigałam. Bolą mnie nogi i ręce... I marzy mi się tydzień samotności... bez ludzi, bez telefonu, bez zegara...




Komentarze (1)


K S I Ę G A
Wpisz się
Ogladaj

L I N K I
Brak linków




lAy by mArtynA





panfublog | masaja | nick-brak | skopen | miriam-mischelle | Mailing